|
||||||||||
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Łatwo chyba dostrzec podobieństwo Usurii do współczesnej Rosji, i pod względem terytorialnym jak i kulturowym czy społecznym, choć bardziej opartym na stereotypach, przejaskrawionych cechach niż prawdzie. Twórcy systemu na pewno opierali się, tworząc tę nację, na Rosji. Dodając dożo własnych, ciekawych i wartościowych pomysłów stworzyli naprawdę wartą uwagi krainę. Różnokształtne, większe, mniejsza białe płatki śniegu wirowały w powietrzu skutecznie ograniczając widoczność do zaledwie kilku kroków przeciętnego człowieka. Gruba warstwa białego puchu zlatującego z nieba pokrywała wszystko na czym można by tylko zawiesić wzrok, od drzew, krzaków przez pagórki, góry do starających się przedrzeć i dostać do własnych domów Usurian. Temperatura była wyjątkowo niska, sporo poniżej zera stopni. W tych okolicach, nawet tak siarczysty mróz przy którym oddech zdawałby się zamarzać przed wydostaniem się z gardła, nie był niczym dziwnym. Nie było to właściwie nic nadzwyczajnego, w panującej pogodzie i nikt nie zdawał się nią zaskoczony, czy zirytowany. Usuria znajduje się we wschodniej, północno-wschodniej części Thei, sąsiadowała granicą lądową (a dokładniej granicę stanowiło pasmo górskie) na zachodzie z Eisen, oraz przez morskie wody na północy z Vendel. Na południu graniczy z Sułtanatem Półksiężyca, o którym niestety niewiele można powiedzieć oraz z równie tajemniczym Kitaj na wschodzie. Naznaczona licznymi górami, lasami. Zajmuje największą powierzchnię ze wszystkich krajów Thei, nieporównywalnie obszerniejsze terytorium. Mimo takiej pogody i mrozu przez grubą warstwę śniegu przedzierał się jeden czarny, wyróżniający się na białym tle punkt. Był nim nikt inny jak jeden z wielu mieszkańców tego kraju wędrowiec zmierzający do już wyłaniających się ponad biel otoczenia domów, czyli ciepła kominka i smacznej strawy. Usurianin ubrany był w zwierzęce skóry, w tym wypadku chyba niedźwiedzie. Z których wykonane miał: kurtkę, spodnie, okrycie głowy jak i rękawiczki. Na plecach nosił dużą drewnianą tarczę a przy ciężkim pasie zaczepiony miał jednoręczny topór. Po długiej i ciężkiej wędrówce dotarł do drzwi karczmy, otworzył je jedynie na moment wślizgując się do środka i zatrzaskując je za sobą. Otrzepał się aby zrzucić z ubrań śnieg. Zdjął czapkę ukazując młodzieńczą twarz o ostrych jak klimat Usurii twarz… Sama kraina była wręcz niedostępna dla mieszkańców innych państw. Od reszty oddzielona łańcuchami górskimi i co najważniejsze i najtrudniejsze do zwyciężenia klimatem. Zimna, gwałtowna i nieprzyjazna, tak najprościej tę część kontynentu nazywano. Było w tym sporo prawdy. „Mateczka Zima” była bezlitosna, panowała na całej Usurii chroniąc ją przed wszelkiego rodzaju najeźdźcami. Ale nie tylko, ta legendarna Pani dbała o swoich podopiecznych, żyzna ziemia, obfite połowy jakich pozazdrościć może każdy inny, zwierzyny w lasach pod dostatkiem. To były wszystko jej zasługi, przyprowadzała do domu zagubionych. W zamian oczekiwała tylko szacunku, jeśli ktoś jej go jednak nie okazał wrzucała go do wielkiego czarnego kotła gotując z delikwenta gulasz. Każdy zwiedzający Usurię mógłby rzec, że cofnął się jakieś pięćset lat wstecz patrząc na to co zastał. Nie uświadczysz tam brukowanych dróg, o traktach można tylko pomarzyć. Jedynie kilka wydeptanych ścieżek. Budowle tam wznoszone także nie odstawały od reszty, architektura pochodziła z przed kilku wieków. Chatki, miasta, wszystko zbudowane w tym samym stylu, który nie było bogatszy od tego w którym wzniesione były mieszkania wieśniaków w innych krajach. Sami mieszkańcy jednak nie zdawali się z tego faktu źli, wręcz przeciwnie im taka sytuacja najwyraźniej bardzo się podobała. Nie chcieli żadnych zmian. Wyglądają na zadowolonych, krzepkich i uśmiechniętych. Warto wspomnieć także, że w Usurii zima nie panuje cały rok, pora cieplejsza przynosi jednak zamiast śniegu tylko błoto. Rozejrzał się po sali, westchnął głośno i przeciskając się między swoimi krajanami dotarł do wolnego stolika, zamawiając kufel piwa oraz jakiś posiłek. W całym pomieszczeniu było wyjątkowo ciepło i gwarny, wszyscy zajęci byli swoimi własnymi sprawami. Sam czekał na Avalońskiego kupca któremu miał odsprzedać kilka niedźwiedzich skór. Po krótkim czasie otrzymał zamówione jadło i trunek. Drzwi raz po raz się otwierały wpuszczając wraz z nowym gościem powiew zimnego powietrza oraz trochę śniegu i zimna. Mieszkańcy Usurii są niscy, barczyści, dobrze zbudowani i zazwyczaj dobrze umięśnieni. Jednocześnie przystosowani do klimatu ich ojczyzny. Mężczyźni naturalnie są lepiej zbudowani, noszą długie włosy i brody najczęściej ciemnego koloru, jedynie wyjątki obdarowane przez Matkę Zimę szmaragdowo-zielone oczy. Kobiety swoje włosy misternie zaplatają, mężatki na dodatek noszą na głowie chusty. Wszyscy są ciekawy jak radzą sobie oni w tak nieprzyjaznym terenie. Radzą sobie jednak bardzo dobrze, mają jeden skuteczny sposób. Ciężka praca, lojalność którą Matka Zima zawsze Chojnie wynagradza w postaci bogatych plonów. Nie oznacza to jednak, że drzewa same rodzą owoce, ziemia sama hoduje rośliny. Wręcz przeciwnie, Usuriański rolnik ma bardzo ciężkie życie i nawał pracy, nikt jednak nie narzeka. Każdy swoje miejsce zna i aby wyżywić rodzinę musi się odpowiednio postarać. Efektem tego jest to, że bez względu na to jak ciężkie czasy przyjdą plony zawsze będą wielkie i obfite. Przez śnieżną zawieję przedzierał się bez większego problemu szary wilk. Zmierzał w jasno określonym kierunku, skręcił ostro za jednym wzgórzem, na chwilę straciłeś go z oczu. Gdy widoczność się poprawiła wilka nigdzie nie było, zamiast niego stał tam mężczyzna w średnim wieku, czy to on był tym wilkiem? Bez względu na to, teraz dziarsko ruszył przed siebie do małej chatki… Usurianie zawsze żyli i żyją w bliskości z siłami natury, z sama przyrodą o czym świadczy sam kult Matki Zimy i spuścizna magiczna tej nacji to umiejętność zmieniania swoich kształtów, przybieranie wyglądu wilka, niedźwiedzia, sokoła czy innego zwierzęcia. Wyznają także religię Pierwszego Proroka, nie drugiego czy trzeciego. Religia znajduje się na drugim miejscu, zaraz za Matką Zimą. Usurianie walczą nadal za pomoca drewnianych tarczy, toporów czy mieczy. Nie jest to zbyt finezyjna walka, ale bez wątpliwie skuteczna. Żadna armia nie dostała się wgłęb Ussuri dalej niż do pierwszych miast, tam poległy dzięki chorobom, zimie, niepogodzie. Wątpliwe jest aby znów ktoś się odważył zaatakować ten kraj. Władzę sprawuje tu Gajusz z pomocą Dumy, czyli rady złożonej z szlachty zwanej bojarami. Aktualnym Gajuszem jest Ilia Nikołajewicz Słowigorodzki, inny od swoich poprzedników, zdecydowany i wielbiony przez naród. Stolicą Usurii jest Nowgorod. Naród ten w swoim herbie ma dwa skierowane w przeciwną stronę złote gryfy na zielonym tle. To tyle, mimo zimna, mrozu. Zapraszam do Usurii, bo ludzie są tam życzliwi a matka Zima bardzo hojna. Heos Skomentuj | Komentarze (0) | ||||||||||
![]() www.GRACZ.com.pl - chcesz więcej ... ? |
||||||||||