|
||||||||||
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Vendel można porównań do współczesnej Szwecji lub Norwegii, głownie ze względu na położenie geograficzne na północy kontynentu, choć są to tylko małe wyspy w tym wypadku odbiegające kształtem od półwyspu skandynawskiego. Nie wiem na czym się autorzy opierali, ale nie widzę tu większych zaczerpnięć do kultury, obyczajów czy historii tych państw. - Co!? Jakim prawem mnie oskarżasz o to, że Ciebie oszukałem? To oszczerstwo, nigdy bym czegoś tak plugawego nie zrobił komuś kto mi zapłacił i to dużo zapłacił! Wykrzykując to Vendel stał oparty plecami o ścianą ze szpadą przystawioną do piersi przez niezadowolonego z przeprowadzonego interesu Avalończyka odzianego w dość drogo zdobione szaty, piękny kapelusz i wyraz złości na młodej twarzy. - Oszukałeś mnie, i to na sporą ilość gilderów. Myślisz, że obskakując wokół mnie z wszelkimi dobrodziejstwami, których nie zamawiałem wyciągniesz ze mnie dodatkowe pieniądze? Nic z tego, oddawaj sakiewkę vendelski oszuście, lub posmakuj mojej wspaniałej szpady! Wyciągnął przed siebie rękę wciąż celując w mostek Vendela ostrzem, którego bez wątpienia nie zawaha się użyć, o ile całej sprawy nie uda mu się rozwiązać bardziej ugodowo. Ojczyzną Vendelów jest zaledwie dziewięć wysp na północy kontynentu. Zaliczając nawet wody między tymi skrawkami lądu to całe kraj jest najmniejszy z wszystkich jakie spotkać można na Thei. Od reszty świata skutecznie oddzielają Vendelów morza. Na południowym zachodzie przez wody graniczą Eisen, na południowym zachodzie również przez wodę z Usurią. Na zachodzie, morską drogą z Avalonem. W pobliżu wybrzeża jedynie ziemia jest żyzna i nadająca się do zamieszkania, i na rolę. Im dalej w głąb wysp tym jest ona bardziej skalista, tym częściej spotkać można wysokie szczyty, góry. Największą wyspą z całej dziewiątki jest Oddis w której centrum znajduje się nieprzebyte i niebezpieczne pasmo górskie o nazwie Hjalmarr, zajmuje ono około połowy powierzchni całej wyspy i w żaden sposób przez te góry się nie można przedostać, zmusiło to mieszkańców do wybudowania sieć dróg otaczających całą wyspę łączących ze sobą wszystkie miasta. Owe góry centralne były niegdyś źródłem najznakomitszego metalu, ustępował on jedynie smoczej stali z Eisen. Wykorzystywana do wyrobu znakomitej broni, pancerzy. Teraz jednak wszystko przetapiane jest na monety, a może dokładniej: Marnowany jest tak znakomity surowiec na monety. - Już Ci daję, już! Uważaj jeno gdzie celujesz końcem swojej broni, możesz mnie zabić, a kto Ci będzie dostarczał wszystkich towarów potrzebnych na tak liczne wyprawy pirackie! Drżącą ręką wyjął z kieszeni skórzaną sakiewkę i podał napastnikowi, klientowi i piratowi w jednej osobie. - Tak lepiej. Może następnym razem będziesz mi dawał to co zamówiłem, bez stosu innych niepotrzebnych rzeczy. Schował szpadę i zwarzył złoto w dłoni oceniając ile monet może znaleźć w środku i ile zabrał dla siebie Vendel. Wyszedł z pomieszczenia zadowolony pozostawiając kupca z głupią miną na twarzy. Pogoda na tych wyspach nie jest zachęcająca, a wręcz przeciwnie. Odpycha wszystkich gości swoich chłodem. Szczęśliwie na wybrzeżach często występują gorące źródła wokół których budowane są miasta co znacznie łagodzi klimat i jest swojego rodzaju atrakcją dla turystów. Sami mieszkańcy rozgłaszają plotki o niby magicznych mocach tych oto źródełek, jeden ponoć potrafią przedłużać młodość, życie tych co piją wodę z nich. Kolejne mają moce lecznicze. Ponoć kilka dodaje trochę wigoru, w kwestiach o których nie wypada publicznie mówić. Na obrzeżach miasta stał młody mężczyzna, po ubiorze można wnioskować, że dość bogaty. Co nie jest swoja drogą niczym nadzwyczajnym w narodzie kupców i handlarzy. Lekki zarost na twarzy i wyraz determinacji w oczach. W ręce trzymał krótki sztylet , wyciągnął przed siebie dłoń. Zbliżył ostrze do skóry i zaczął dosłownie rysować, ostrzem jakiś symbol. Krew pociekła obficie na ziemię, on jednak zdawał się niewzruszony i kontynuował wycinanie runy Styrke, oznaczającej siłę… Stolicą Vendel jest Kirk, na wyspie Oddis. Największej z całej dziewiątki, jednak jest to miasto bez władcy. Mimo, że w państwie nadal oficjalnie panuje monarchia to cała władze sprawuję tam urząd zwany Ligą, który przejął te władzę po tajemniczym zniknięciu ostatniego z Królów około sto lat temu. Sama Liga składa się ze stu osób, jest to dziewięćdziesięciu jeden Mandatariuszy i dziewięciu Ławników. Mandatariusze są wybierani raz na rok, podczas tak zwanej licytacji, która skraca się do podawania jak najwyższej ceny. Kto da więcej, dostaje ten urząd na jeden rok. Co z tym idzie są to najbogatsi kupcy nie mający pojęcia o rządzeniu w państwie. Więc jak można łatwo wywnioskować podczas tego okresu dbają oni jedynie o własne interesy. Sam urząd niegdyś założyły największe gildie, więc sobie dały największą władzę i urząd Ławników, bo ławnikiem jest przedstawiciel jeden z tych gildii które tworzyły Ligę. Jest jednak wyjątek, jest to Eiseńczyk który swoje stanowisko zawdzięcza spadkowi, odziedziczył je po śmierci starego eiseńskiego imperatora. Jak widać więc ustrój, sytuacja polityczna nie jest zbyt stabilna. Stał w miejscu z uporem wycinając na swoim przedramieniu runę, wreszcie skończył zadowolony. Przymknął oczy czując przypływ nowych sił, był gotów teraz na pięści i pokonać niedźwiedzia. Już słyszał za sobą odgłosy kroków, odwrócił się widząc swoich przeciwników, dwóch wysokich i dobrze umięśnionych mężczyzn. Oboje ruszyli natychmiast trzymając w dłoniach po jednym krótkim mieczu, Vestenmannavnjar kroczył im naprzeciw, gdy tylko znaleźli się w zasięgu jego ramion posypała się na nich seria uderzeń, obaj padli po chwili posiniaczeni na ziemię. Nie możliwe jest aby taki człowieczek miał taka siłę… Vendel, nie zawsze się ten naród tak nazywał, zanim oddali się handlowi i zaprzedali swoje dziedzictwo nosili nazwę Vestenmannavnjar. Sama kraina jest właściwie nadal podzielona między te dwa, można by powiedzieć odrębne narody. Handlarze, kupcy nie zważający na swoją historię mieszkając w nowoczesnych, bogatych miastach, Ci drudzy żyją w górach, odizolowani od reszty. Nadal żyją starym sposobem, pamiętając o swojej historii, bohaterach i wojnach mając nadzieje, że te czasy kiedyś wrócą. O Vendelach mają raczej złą opinię, twierdzą, że oni odsprzedali swoją przeszłość i zwyczaje. Vestenmannavnjarowie dużo wage przykładają do imion a ich religia mówi, że po śmierci dusza istnieje tak długo, jak długo pamięta się imię danej osoby, bohatera. Dla tego swoje miasta nazywali imionami sławnych postaci, bohaterów. Vendelowie jednak nazwy miast pozmieniali narażając się swoim przodkom jak i Vestenmannavnjarom. Kto wie czy za jakiś czas nie wybuchnie między nimi wojna. Ostatnio wokół dziewięciu wysp coraz częściej krążą piraci, skutecznie odstraszając kupców, turystów. Liga ma z tym coraz większy problem, albo podejmą bardziej radykalne działania, albo będą musieli się pożegnać z dużą ilością tak ważnych dla nich monet… Heos Skomentuj | Komentarze (0) | ||||||||||
![]() Wieża Snów |
||||||||||