|
||||||||||
Słowem wstępuBył słoneczny bezchmurny dzień u Castilleiskich wybrzeży błękitnej, przezroczystej wody i ciepłych promieni słonecznych rozlewających się po całym okręcie. „Nowa Nadzieja” jeden z wielu statków wolno przeczesujących wody okolic okupowanego przez Montaigne lądu. Wszyscy błogo odpoczywali po męczącej wyprawie myśląc tylko o rychłym powrocie do domów, jedynie młody kapitan spacerował po dziobie okrętu gdy mijali małą zalesioną wysepkę. Nagle rozległ się wrzask młodego żeglarza przerywający tę miłą atmosferę:- Piraci! Z czaszką na maszcie! Piraci! Wszyscy poderwali się ze swoich miejsc, zachrypnięty głos bosmana mobilizował załogę do wzmożonej i szybszej pracy gdy rufa okrętu wyłoniła się tuż obok przed masztem „Nowej Nadziei”. Wszystko rozpoczęło się w momencie gdy kula trafiła do celu z trzaskiem łamiąc grotmaszt Ceslillijskiego statku, który jednocześnie pozostał bez możliwości jakiegokolwiek odwrotu. Haki abordażowe zadźwięczały w powietrzu wpinając się w drewno i przyciągając oba okręty blisko siebie, za chwilę rozpocznie się rzeź… Tu jest sam początek, lepiej trafić nie mogłeś. Samo centrum walki wielu przeciwnych sobie nacji o złoto, honor, wpływy i sławę na morzach otaczających Theę, kontynent, miejsce w którym spędzisz resztę swojego życia. Nie ukrywajmy, po to tu przybyłeś łajdaku, aby posmakować morskiego życia, skosztować ostrza szpady i nasycić uszy dźwiękami toczonych pojedynków. Jesteś tutaj, po to aby bronić honoru damy swojego serca, stać się postrachem wód lub szanowaną i poważaną osobistością. Kapitan wydał z siebie niemy okrzyk zdziwienia połączonego ze strachem gdy zobaczył wpływającą na jego statek falę piratów mających tylko jeden jedyny cel. Grabić, zabijać, kraść. Rozejrzał się za swoimi kamratami, wszyscy rzucili się w wir walki, pokrzepiony tym widokiem w ostatniej chwili dobył broni gdy z przeciwnych stron doskoczyło do niego tnąc na oślep dwóch napastników. Bez problemu sparował atak pierwszego, zgrabnie uskakując przed następnym ostrzem, samemu wykonujał natychmiastową ripostę szablą w krtań i tors oponentów którzy wypadli za burtę. Reszta jego załogi radziła sobie równie znakomicie, dobrze wyszkoleni uszczuplali skutecznie załogę pirackiego statku. Nie czekając dłużej rzucił się w wir walki jeśli zginie to ramię w ramię ze swoimi kamratami, przyjaciółmi. Widzę w twoich oczach strach, to dobrze bo jak na razie jesteś nikim. Zwykłym majtkiem który musi szorować deski, więc siedź cicho i słuchaj bo nie będę powtarzał, ale zapamiętaj to co mówię. Na naszym świecie spotkać można różne szumowiny ale i honorowych ludzi. Do tych pierwszych zaliczyć można czarnoksiężników, czyli wszelkiego rodzaju psia mać szlachtę i magnaterię która zagląda w sprawy o których wiedzieć nie powinna. Zmiana swoich kształtów, ingerowanie w pogodę i przeznaczenie nie są mile widziane, choć często taki jest więcej wart niż dobry szermierz. Potem są piraci, łowcy przygód wszelcy. Tacy jak i ja, morza są ich pełne, rabują, kradną, zabijają w imię wolności od tyrani kościoła i monarchów. Co się gapisz? Szoruj pokład! Na dworach, w miastach większych bardziej powszechni są wszelkiego rodzaju kłamcy, słowni szermierze których ulubioną zabawą jest knucie, spiskowanie i prowadzenie wszelkiego rodzaju intryg. Ubrani psia jucha w koronki, falbanki, kapelusiki dyplomaci których słowa mogą uśmiercić tysiące ludzi, kiedy rozpętają wojnę. Wędrując po wyspach niezamieszkanych lub spacerując po kościołach natrafić możesz jeszcze na odkrywców, naukowców, badaczy których nie interesują sprawy wielkiego świata, jedynie ich poszukiwania, odkrycia. Są przydatni, znajdują nieocenione skarby sprzed wieków. A Ty, kim chcesz być? Bitwa, mimo przeważającej ilości piratów broniący się Castillejczycy wtargnęli już na statek białej czaszki. Kilku z nich padło, ale stosunkowo mało w porównaniu do strat jakie ponosili korsarze. Rozległ się donośny głos pierwszego oficera: - Zepchnąć ich na bakburtę! Walka toczyła się w swoim tempie dalej, sukcesywnie zmierzając ku końcowi. Kapitan tanecznym krokiem uśmiercał coraz to nowych przeciwników, walcząc w swoim określonym śpiewnym rytmie. W pewnym momencie zachwiał się na ułamek sekundy zbyt długo i poczuł jak skóra na plecach została boleśnie naznaczona a krew zabarwiła nową szatę, czekając na kolejny ostateczny cios usłyszał tylko huk i jego napastnik potoczył się po deskach z kulą w klatce piersiowej. To stojący niedaleko stary zejman uratował przyjaciela. Z lufy pistoletu unosił się jeszcze delikatny obłoczek dymu. Bez znaczenia czy wybrałeś już swój przyszły zawód, musimy stwierdzić czy się do niego nadajesz. Widzę kręcisz głową, przybliżę Ci trochę nacje jakie możesz spotkać w karczmach, na statkach, w kanałach. Zacznę od siebie, jestem Castillejczykiem. Mój kraj to siedziba Kościoła Watycyńskiego, mimo licznych najazdów i aktualnej wojny przeciwko psom z Montaigne. Jesteśmy nadal najlepiej wykształconą rasą jaka kroczy po ziemiach Thei. Nie jesteśmy w żadnym wypadku skażeni czarnoksięską spuścizną, tyle o mnie. Avalon? To jest piękna zielona kraina nazywana przez wielu nawet magiczną bo i swoją magię uprawiają jej mieszkańcy, zwaną Glamour. Połączone sojuszem trzy królestwa pod jednym herbem. Eisen? Tak jak i my nie plamią swojego honoru sztukami czarnoksięskimi. Choć ich stal, niezrównana a pancerze z niej wykute są odporne i na kule na szable, szpady i mało co jest zdolne się przez nie przedrzeć. Mimo to ich dawna potęga, jakiś czas temu upadła, Montaigne, ich mniemanie o sobie jest wyższe niż szczyty najwyższych z wież. Modni, piękni, ładni, od nich się ponoć cała kultura się wywodzi. Są największą monarchią i siłą, zajęli część Castilli i ruszyli na Usurię, która to jest krainą zimną i nieprzyjazna. Zamieszkująca ją ludność jest równie dzika mająca kulturę, zwyczaje z przed kilkuset lat. Silnie umięśnieni oddający, cześć „Mateczka Ziemia”. Niebezpieczny naród, ponoć mają zdolność przyjmowania kształtów innych zwierząt. Vendel, czyli kupcy, handlarze. Zmodyfikowali całe zasady światowego rynku, nie ma to o nich się rozwodzić. Zostaje tylko Vodacce, strasznie skłócona nacja, pokazowo władze sprawują tam mężczyźni ale ich wiedźmy w istocie wszystkim kierują. Nie patrz takiej w oczy bo zamienisz się w kamień albo żabę. …To był już koniec walki, ostatni pirat pozbawiony broni siedział związany na pokładzie. Castillijski kapitan spacerował między napastnikami bawiąc się trzymaną w dłoni szpadą. Rana na plecach została już opatrzona. Odezwał się oficer korsarzy: - Kim Wy do cholery jesteście? Zakochani w kościele i tak władający bronią?! Inni mu wtórowali, bosman krzyknął coś do jednego z kamratów aby po chwili na Castillijskim maszcie zafurkotała kierowana wiatrem piracka flaga, czyli dwie skrzyżowane szable. - Pozory mylą w tym świecie, niczego nie możecie być pewni. To jest świat morskich bitew, zawiłych dworskich intryg i krwawych wojen między nacjami. Ciepła krew poleje się strugami, płyńcie wolno, nie chcemy więcej śmierci. Zamienimy się tylko statkami, bo wasza salwa zniszczyła nasz grotmaszt. Kolejne punkty na koncie Kapitana, odpłynęli dalej szukając kolejnych przygód… To jest ledwo namiastka tego co powinieneś wiedzieć aby awansować i zyskać sławę, na dzisiaj starczy, zejdźmy pod pokład bo wygląda, że zbiera się na burzę. Jutro pomyślimy nad innym zajęciem dla Ciebie. Heos Skomentuj | Komentarze (2) | ||||||||||
![]() www.GRACZ.com.pl - chcesz więcej ... ? |
||||||||||