|
||||||||||
|
Witam w dziale przeznaczonym systemowi RPG, jakim jest bez wątpienia Wampir: Maskarada. Tak jak wszystkie systemy stworzone przez White Wolf - a, ten również umożliwia zagłębienie się w mroczny, brutalny i krwawy świat, w którym gracz często po prostu walczy o przeżycie. Jest to gra dla osób dojrzałych, nie ze względu na niezwykłą brutalność czy okrucieństwo, a raczej... poprzez realizm. Tak łatwo pomylić ten bogaty świat z rzeczywistością, jak też doskonale wczuć się we własną postać, że te granice zacierają się i stają się niewyraźne. I to bynajmniej nie jest ostrzeżenie wymyślone przez obrońców moralności, a raczej podyktowane własnym doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.
Tyle słowem wstępu, przejdźmy do konkretów. Witaj, usiądź, rozgość się... Nie patrz tak na mnie dziwnie, chcę tylko porozmawiać. Wiem, że to wydaje się dziwne. Po tym, jak wyprowadziłem Cię z tego przyjęcia, mogłabyś spodziewać się po mnie wszystkiego oprócz chęci rozmowy. Ale usiądź na chwilkę i posłuchaj mnie uważnie... Z pewnością znasz dobrze biblijną przypowieść o Kainie i Ablu, prawda? Otóż, prawdziwa historia była nieco inna... Pytasz mnie, skąd wiem? Cóż, poczekaj z pytaniami, potem poświęcę czas, by wyjaśnić Twoje wątpliwości. Posłuchaj tymczasem tej krótkiej historii: Tak, to prawda, istniało w swoim czasie na naszej pięknej Ziemi dwóch braci. Obaj pracowali oraz składali ofiary Panu. Abel zajmował się hodowlą zwierząt, natomiast Kain rolnictwem. Pan był jednak niesprawiedliwy, i zawsze ofiary Abla były mu milsze, zaś sam Kain, syn pierworodny, spotykał się z ostrymi słowami i pogardą dla owoców swej pracy. W końcu nasz Ojciec postanowił poświęcić Panu, to co miał w życiu najcenniejszego i najbardziej ukochanego. Gdy nadszedł czas kolejnej ofiary, na ołtarzu wzniósł ostre narzędzie, którym uprawiał rośliny, i zabiwszy najdroższego brata poświęcił go Panu. Bóg uniósł się gniewem i nie chciał słuchać pierworodnego. Ojciec nasz został za swój czyn wygnany, i błąkał się w ciemnościach. Och, wybacz, że przerywam. Nie przeszkadza Ci, że mówię w liczbie mnogiej, prawda? Niedługo zrozumiesz. Naprawdę? Bardzo się cieszę! Wracając do historii... Kain, krążył w Mroku, samotny i siny z zimna, płacząc z głodu i żalu. Jego wędrówkę przerwał piękny, krystaliczny głos, należący do tajemniczej, przepięknej kobiety. To była Lilith, Mroczna Matka. Pozwól, że ponownie przerwę... Tak, to ta sama Lilith... Pierwsza żona Adama, wygnana z Raju... Dlaczego drżysz? Pozwól mi skończyć... I Lilith przyjęła Kaina. Zamieszkał u niej, otrzymał ciepły posiłek, odzienie, i miejsce do spania u jej boku. I gdy nadszedł czas, Lilith nalała swej drogocennej krwi do pucharu, a nasz Ojciec wypił ją. Został Przebudzony i zapadł w Mrok... Legendy twierdzą, że wtedy miał widzenia... Widzenia ukazujące boskich emisariuszy, przybywających z łaską przebaczenia. Nasz Ojciec jednak, ponieważ usamodzielnił się, a jego duma była ogromna, odmówił... Wtedy nasz ród został obdarzony przekleństwem. Widzę, że jesteś w szoku... Może usiądź lepiej? Ciekawa historia, nieprawdaż? Jak chcesz, później pokażę Ci zapiski, które dokładnie ją opisują. Moja wersja była znacznie skrócona. Ehhh... widzę, że wciąż nic nie rozumiesz. Podejdź do mnie, i złap mnie za rękę. No już, nie bój się.... Widzisz, jaka zimna? Co prawda mogę rozgrzać własne ciało, ale to kosztowałoby mnie nieco wysiłku, jak również mogę zmusić serce do regularnej pracy, gdyż krew po moim organizmie rozprowadzana jest tylko za pomocą siły woli. W końcu zrozumiałaś! Tak, masz rację... ja nie żyję. Nie żyję, a jednak poruszam się, mówię, jestem tu z Tobą. Z naukowego punktu widzenia, nie jestem niczym innym, jak żywym trupem... Z resztą, czasem nas tak nawet nazywają. Coś taka zdziwiona? Takich jak ja jest o wiele więcej, niektórzy uważają, że aż za dużo... My sami nazywamy się, na cześć naszego Ojca, Kainitami... choć może bardziej znana jest Ci nazwa "wampir". Po Twojej twarzy widzę, że już wszystko rozumiesz... I pewnie zastanawiasz się, po co Ci to mówię... Odpowiedź też znasz, choć boisz się nawet o tym myśleć... Cóż, obserwowałem Cię od pewnego czasu, i dzisiejsza rozmowa była od dawna zaplanowana. W zasadzie nie masz wyjścia, umrzesz dzisiaj, za chwilkę... Ale wciąż będziesz żyć, będziesz żyć na wieki. Widzę przerażenie w Twych oczach, ale przecież wiem, że się zgadzasz, wyczytałem to w Twoich myślach... Podejdź do mnie, no już... Jeszcze odrobinkę bliżej... KHAINE Skomentuj | Komentarze (10) | ||||||||||
![]() Wieża Snów |
||||||||||