Warhammer Fantasy Roleplay 2 edycja

Czekanie na przesyłkę pocztową, którą został do mnie wysłany podręcznik było jedną z największych tortur w moim życiu. Rano budziłem się jak najwcześniej, po czym co piętnaście minut zaglądałem do skrzynki na listy z nadzieją, że znajdę tam awizo. W końcu stało się: mała karteczka znalazła się w moich rękach. Najszybsza w życiu podróż na pocztę i jeszcze krótszy powrót. Rozpakowuje przesyłkę i wstrzymuję oddech… oto książka na którą czekałem, oto książka, która wielu z nas spędzała sen z powiek, oto druga edycja Warhammer’a.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to sposób w jaki został wydany ten podręcznik. Twarda oprawa, kredowy papier, wszystko bardzo profesjonalne i nie skłamie pisząc, że zarazem przepiękne. Sama ilustracja na okładce przywodzi na myśl książki z cyklu „Zabójcy Trolli”, co, moim zdaniem, dobrze komponuje się z podręcznikiem. W końcu prawie każdy kto wie co to jest Warhammer, wie też kim jest Gotrek Gurnisson i Felix Jaeger.
Pierwsza rzecz i zdecydowanie najważniejsza dla mnie po zakończeniu lektury, to fakt, iż druga edycja pozostaje w konwencji mrocznego świata fantasy. Przepiękne, kolorowe ilustracje, doskonale oddają klimat.
Co do samego wydania podręcznika, to moim zdaniem stoi ono na bardzo wysokim poziomie. Każda strona jest stylizowana na starą i klimatyczną, papier nie jest biały tylko beżowy. Każde dwie karty obramowane są barwną, mieszczącą się w konwencji bordiurą. Czcionkę, jaką został napisany podręcznik, czyta się bardzo przyjemnie i przejrzyście. Do tego dochodzą często pojawiające się ramki stylizowane na autentyczne dokumenty ze świata Warhammer’a. Wydanie obfituję w najróżniejsze historie, podpowiedzi i rzeczy, które doskonale wprowadzają nas w klimat świata. Na duży plus zasługuje również brak literówek. Czytając podręcznik nie zauważyłem ani jednej. Jedyne do czego można by się przyczepić to kilka nie przetłumaczonych wyrazów, które na pewno zostaną poprawione w najbliższym czasie. Według mnie jest to na chwilę obecną zdecydowanie najlepiej wydany podręcznik na rynku, w każdym calu wart swojej ceny.
Przechodząc do samej treści, na początku rzuca się w oczy ilość profesji, z pośród których przychodzi nam wybierać. Dzielą się one, tak jak w pierwszej edycji, na podstawowe i zaawansowane. Pojawia się wiele nowych, moim zdaniem niezwykle udanych, zawodów, doskonale wpasowujących się w uniwersum Warhammer’a. Do tego są one bardzo dobrze zilustrowane, tworząc nam pewien problem: w drugiej edycji przyglądając się rysunkom postaci od razu mamy ochotę zagrać każdą z nich, ponieważ wszystkie przyciągają naszą uwagę i swoim charakterem zachęcają do spróbowania gry właśnie tą profesją. Warto też wspomnieć, że, w odróżnieniu od pierwszej edycji, na sporej ilości ilustracji pojawiają się kobiety oraz przedstawiciele innej rasy niż ludzie.
W drugiej edycji nasz bohater jest przedstawiony za pomocą cech głównych i drugorzędnych.Te pierwsze są losowane i przedstawione w sposób procentowy, natomiast drugie są stałe lub określane za pomocą głównych. Wyżej przedstawione cechy bardzo dobrze obrazują naszą postać, a samo określanie ich jest przyjemną i bezproblemową czynnością. Na szczególną uwagę zasługuje również zasada nazwaną „Łaską Shallyi”, która pozwala nam na to, abyśmy dla jednego ze współczynników przyjęli wartość średnią. Dzięki temu jeżeli chcemy zagrać wojownikiem, a nasz współczynnik Walki Wręcz jest za niski, możemy poprawić wynik o kilka punktów i tym samym umożliwić sobie grę daną profesją.
Kolejną rzeczą, dobrze oddającą klimat naszej postaci są, już na samym początku losowane, znaki szczególne, które ubarwiają bohatera dodając mu braki w uzębieniu, czy brodawki. Mamy tutaj również możliwość wylosowania koloru włosów, oczu, wagi, czy imienia. Wszystko to co mogliśmy znaleźć w dodatku do pierwszej edycji – „Galerii Bohaterów”. Dla nowych graczy jest to rzecz, która zdecydowanie ułatwia tworzenie postaci i odgrywanie jej.
Nowością w drugiej edycji jest podział na umiejętności i zdolności, dzięki czemu nasze postacie stają się mocno zróżnicowane. I tak te pierwsze to zdolności wyuczone przez naszego bohatera (np.: jeździectwo, spostrzegawczość), które mogą być rozwijane w trakcie gry. Drugie to cechy wrodzone (np.: bardzo silny) czy wyuczone (np.: strzał mierzony), które po nabyciu nie są już rozwijane. Jak dla mnie jest to duży plus w stosunku do pierwszej edycji. W końcu postacie o takich samych profesjach różnią się od siebie, nie tylko wyglądem, ale również tym co potrafią.
Następny rozdział, na jaki natknąłem się w podręczniku, jest poświęcony walce. Ta część podręcznika została zdecydowanie poprawiona w stosunku do poprzedniej edycji. Według mnie walka jest nieskomplikowana, ale zarazem dobrze oddaje rzeczywistość. Po kilku rozegranych walkach zauważyłem, że zdecydowanie wzrosła śmiertelność postaci, co, według mnie, jest bardzo dużym plusem. Zasady zostały też zmienione tak, aby uniknąć tzw. „syndromu nagiego krasnoluda”. Taki sposób prowadzania walk oddaje w pełni jak bardzo niebezpiecznym światem jest Warhammer.
Największą innowacją w drugiej edycji Warhammera jest magia. Twórcy gry stworzyli coś zupełnie innego niż w poprzedniej edycji. Cały system został wykreowany od nowa, zupełnie inaczej. Zrezygnowano z podziałów na poziomy a wprowadzono kolory magii, odpowiadające wiatrom magii. W celu wykonania czaru rzucamy tyloma kośćmi k10 ile wynosi poziom cechy Magia naszej postaci. Dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem jest to, że to mag decyduje jak silny czar chce rzucić, oczywiście wraz ze wzrostem mocy zwiększając prawdopodobieństwo porażki. Kolejną sprawą jest zmiana przydatności składników. W pierwszej edycji były one nieodzowną częścią zaklęć, w drugiej pełnią tylko rolę wspomagaczy efektywności czaru. Pojawiło się również „Przekleństwo Tzeentcha” – postać gracza, który wyrzuci dublet lub triplet w teście czarowania zwraca na siebie uwagę Tzeentcha i zostaje ukarana poprzez np. opętanie przez demona.
Kolejny rozdział w podręczniku poświęcony jest religiom i wierzeniom. Na samym początku mamy okazję poznać ludowe tradycje oraz to, jak wyglądają organizacje świątynne. Podobnie jak w przypadku pierwszej edycji, same bóstwa są opisane dość skromnie i bez większych nowości. Bogowie innych ras są opisani zaledwie na jednej stronie. Za to Sigmarowi zostało poświęcone o wiele więcej miejsca, niż miało to miejsce w pierwszej edycji, a i merytorycznie wygląda to lepiej.
Rozdział „Mistrz Gry” obfituje w porady na temat: w jaki sposób powinna być prowadzona sesja. Podpowiada jak przydzielać punkty doświadczenia, kiedy stosujemy odpowiednie zasady, jak budować ciekawe scenariusze. Dowiemy się tu także sporo na temat stosowania punktów obłędu oraz najróżniejszych chorób, które będą dokuczać naszym graczom. W rozdziale tym, zarówno początkujący mistrzowie gry, jak i doświadczeni „wyjadacze” znajdą coś dla siebie.
W następnej kolejności mamy do czynienia z opisem świata. Informacje są szczątkowe aczkolwiek wystarczające do tego aby poprowadzić niejedną przygodę. Mamy tu więc krótkie opisy najważniejszych miast, niezbyt dokładną historię Imperium i kilka słów o niebezpieczeństwach czyhających na nas na szlakach Starego Świata. Jedyną rzeczą, która moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia jest mapa, która pomimo tego, że jest ładnie wydana i kolorowa, nie jest zbyt dokładna.
Zdecydowanie najuboższym, według mnie, elementem podręcznika pozostaje bestiariusz, który jest zaledwie kilkustronicowym przedstawieniem tego, co możemy napotkać w świecie. Najwyraźniej przyjdzie nam poczekać na wydanie osobnego „Bestiariusza”, który na pewno będzie o wiele dokładniejszy i obszerniejszy niż ten z pierwszej edycji.
Na sam koniec mamy jeszcze przygodę „Przez ostępy Drakwaldu”, która na pewno przypadnie do gustu niejednym początkującym graczom. Jednak, moim zdaniem, przygoda ta nie nadaje się do poprowadzenia doświadczonym graczom.
Według mnie nowy Warhammer to prawdziwy majstersztyk. Zasługuje zarówno na miano najlepiej wydanego na naszym rynku systemu, jak i najciekawszego systemu RPG w konwencji dark fantasy. Myślę, że każdy szanujący się fan pierwszej edycji powinien sięgnąć po ten podręcznik, a ci, którzy jeszcze "Młotka" nie znają, niech nie żałują pieniędzy, by go poznać w tej odsłonie. Naprawdę jest tego wart.
Shiloh
Dziękujemy wydawnictwu
Copernicus Corporation za udostępnienie książki do recenzji.
Skomentuj | Komentarze (14)